10 produktów spożywczych, których nie kupuję

Bardzo często pytacie mnie jakie produkty spożywcze polecam. Co i gdzie kupuję? Jakie mam sprawdzone pewniaki i co z dobrym składem warto wsadzić do sklepowego koszyka? Dziś chciałabym pokazać Wam czego absolutnie nie kupuję. Oto moja czarna lista produktów spożywczych. 10 produktów spożywczych, których nie kupuję i Tobie także radzę unikać ich w sklepie. 

10 produktów spożywczych, których nie kupuję

Jedzenia dla dzieci

Kategoria produktów przeznaczonych dla dzieci zawsze mega mnie intrygowała. Znaleźć można w niej dosłownie wszystko. Kaszki na dobranoc pełne cukru, naleśniczki z musem jabłkowym w słoiczku i wszelkiego rodzaju dania obiadowe zblendowane do pomarańczowej papki. Serio? Albo jestem odporna na marketing firm żywieniowych, albo zwyczajnie szkoda mi pieniędzy na te wszystkie cuda. Owszem kilka razy skusiłam się na zakup słoiczka gdy wyjeżdżaliśmy z dzieckiem. Kończyło się to tym, że sama te słoiki zjadałam (bleee). Dlatego dział z jedzeniem dla dzieci omijam wielkim łukiem. 

Klasycznych słodyczy 

Nie kupuję batoników, żelek, cukierków, ciastek oreo i innych napakowanych cukrem i tłuszczem palmowym słodyczy. Nie to, abym nie kupowała słodyczy wcale. Co w takim razie wybieram? Gorzką czekoladę, naczęściej tę 80%. Ciastka zbożowe słodzone zdrowszymi zamiennikami cukru, np. inuliną. Więcej o moich słodkich wyborach dowiecie się z tego filmu

Mięsa, wędlin i serów na wagę

Jeśli mam być szczera to jest to surowe mięso na sklepowych ladach jest mnie obrzydliwe. Nie wiem jak długo jest ono przechowywane, w jakich dokładnie warunkach leży, czy lodówki utrzymują odpowiednią temperaturę, kto je dotykał i czy zachował odpowiedni reżim sanitarny. W dużych supermarketach zleżałe  mięso bywa też mocno wyschnięte. Dużo słyszy się także o technikach mycia i odświeżania mięsa. Zamiast tego wybieram mięso pakowane próżniowo.

Wędliny jeśli już kupuję to wybieram te w całości. Zdecydowanie wolę kupić większy kawałek, podzielić go na porcje i zamrozić niż trafić na nieświeżą partię. To samo dotyczy serów – kupuję tyle te pakowane. A jeśli już zdąży mi się kupić ser na wagę to wyłącznie od sprawdzonego sprzedawcy, co do którego mam pewność, że oferuje świeże produkty. 

Parówek

Tak, moje dzieci jeszcze nigdy nie jadły parówek. Osobiście ich nie lubię – mam co do nich traumę z dzieciństwa. Dlatego w moim domu nie ma i nigdy nie będzie parówek. I nie chodzi tu o skład parówek. Wiem, że można kupić te z dużą zawartością mięsa. Dla mnie jednak jest to produkt wysokoprzetworzony, a takich staram się unikać w diecie swojej i dzieci. 

Nutelli 

Czytaliście kiedyś skład Nutelli? Krem z orzechów, w którym ilość orzechów wynosi zaledwie 13%. Serio? Co w takim razie wybrać? Ja po prostu kupuję różne masła orzechowe. Wystarczy zmieszać je z naturalnym kaka i dodać odrobinę miodu. Są też gotowe masła orzechowe z dodatkiem czekolady. Wybór produktów na rynku jest ogromny, wystarczy tylko poszukać. Może oczywiście zrobić te swoje czekoladowe smarowidło, np. taką z ciecierzycy (klik). 

Płatków śniadaniowych

Próbowaliście kiedyś najeść się czekoladowymi kulkami? Albo miodowymi krążkami? No nie da się! Wiem, bo próbowałam kilkanaście lat temu. Człowiek staje się głodny chwilę po zjedzeniu tego „pożywnego śniadania”. Co zamiast słodkich płatków z mlekiem? Owsianka! Najlepiej pełnoziarnista, z dużą ilością masła orzechowego, pestek i nasion raz solidną porcją owoców. Takie śniadanie nasyci na długo i doda solidnej porcji energii. 

Mleka krowiego

W ostatnich latach postanowiłam nie tylko ograniczyć ilość spożywanego mięsa, ale także nabiału. Nie rezygnuję z tego całkowicie, jednak świadomie ograniczam. Nie kupuję mleka krowiego. Do kawy, kakao, płatków, naleśników i innych dań używam napojów roślinnych (dla dzieci wzbogaconych w wapń). Nadal kupuję sery, mleko, jogurty i twaróg – głównie ze względu na męża i dzieci. Więcej o moich wyborach napojów roślinnych przeczytasz w tym artykule (klik). 

Słodkich jogurtów i serków

Nie ma znaczenia marka. Nie ważne czy serek jest owocowy czy czekoladowy. Tym produktom, które w składzie mają cukier mówię stanowcze nie! Wyjątek robię tylko do jogurtów owocowych, które zawierają wyłącznie mleko i owoce. Niemniej dla dzieci kupuję przede wszystkim jogurty i serki naturalne – jeśli chcemy możemy dodać do nich owoce lub kakao. 

Napojów gazowanych i soków

Co pijemy w ciągu dnia? W większości jest to woda i kawa (oczywiście nie dla dzieci), w sezonie zimowym także herbata. Od kilkunastu lat nie kupuję słodzonych napojów gazowanych. Unikam także kupowania soków owocowych. Dlaczego? Ponieważ zawierają one bardzo dużo cukrów prostych, które niestety prowadzą do otyłości i negatywnie wpływają na zęby. W przypadku małych dzieci nadmierne spożycie soków może prowadzić do zmniejszenia apetytu.  Wyjątek robię wyłącznie dla soku pomidorowego, który jest świetnym źródłem potasu. 

Wody butelkowanej 

Zastanawialiście się kiedyś ile odpadów produkuje się poprzez kupowanie butelkowanej wody? Liczyliście ile kosztuje litr takiej wody w porównaniu z wodą z kranu? Był taki moment, że kupowałam wodę butelkowaną – stało się to w momencie rozpoczęcia rozszerzania diety pierwszego dziecka. Ludzie wówczas wpadają na różne dziwne pomysły. Szybko z tego zrezygnowałam patrząc na ilość generowanych odpadów i konieczność noszenia butelek z wodą. Zamiast tego kupiłam dzbanek z filtrem (używam dzbanka Brita) i teraz pijemy wyłącznie taką wodę. 

Nie tylko nie kupuję wody do picia na codzień. Rezygnuję także z wody w małych butelkach zabieranych na wyjścia z domu. Zamiast tego każdy z nas posiada bidon (na lato) lub kubek terminy (na zimę). Więcej o naszych butelkach zobaczysz w tym filmie (klik). 

Znasz już 10 produktów spożywczych, których ja nie kupuję. Jestem bardzo ciekawa Twoich wyborów. W komentarzu koniecznie napisz jakich produktów Ty nie kupujesz i na co zwracasz uwagę podczas zakupów spożywczych. 

 

Jeśli podoba Ci się ten wpis postaw mi wirtualną kawę

buycoffee.to/gotujaca.mama