Nasze ulubione sklepowe przekąski z dobrym składem. BLW.

Choćbym nie wiem jak się starała nie dam rady zawsze przygotować domowego jedzenia dla mojego dziecka. Dlatego w kuchni mam specjalnie wydzieloną szufladę, w której znajdują się sklepowe przekąski na czarną godzinę. Są tam wafle, musy w tubkach, suszone owoce, orzechy, chipsy owocowe lub warzywne, batoniki i ciasteczka. Gotowce ratują mnie w wielu sytuacjach: gdy nie mam czasu lub chęci na gotowanie, gdy dziecko marudne, a z domu wyjść trzeba, gdy lodówka świeci pustkami, a coś by się zjadło. Ale także, gdy musisz wybrać się w długą podróż, a dziecko po drodze coś jeść musi.

Przygotowując się do wakacyjnego wyjazdu wybrałam się na zakupy i przekopałam sklepowe półki w poszukiwaniu zdrowych i smacznych przekąsek, które mogłabym ze sobą zabrać na lotnisko i pokład samolotu.  Jak się okazało jedzenie w sklepach to nie tylko sam cukier i słabej jakości tłuszcze. Pomiędzy śmieciowymi produktami znalazłam sporo tych z dobrym składem. 

Chipsy jabłkowe 

To ulubione chipsy owocowe Kaliny. Ja kupuję marki Sady Wincenta w osiedlowym sklepie. Są chrupiące, kruche i rozpływają się w ustach. Opakowanie ma 25g, więc w sam raz sprawdzają się jako lekka przekąska dla mamy i dziecka podczas spaceru. Bardzo dobre chipsy znajdziecie też w Lidlu, niemniej paczka jest zdecydowanie większa, a kawałki jabłek robią się miękkie i gumowate, gdy zbyt długo leżą otwarte. 

Chipsy z buraka i marchewki 

Najlepsze chipsy warzywne znalazłam do tej pory w Biedronce. Nam smakują te z buraka i marchewki, pomidor natomiast nie przypadł do gustu ani Kalinie, ani mi. Skład jest bardzo dobry, niemniej na liście znajduje się sól, dlatego nie polecałabym ich maluchowi poniżej roku. Starsze dzieci od czasu do czasu mogą zjeść bez wyrzutów sumienia. Zwłaszcza buraka, którego wartości odżywcze przewyższają niewielki dodatek soli. 

chipsy z buraka

Suszone owoce 

Przetestowałam suszone owoce wielu marek i nigdzie nie znalazłam tak dobrych jakie są w Rossmannie. Ich suszone morele, śliwki, rodzynki i figi wręcz rozpływają się w ustach. Uwaga na morele bo są dwa rodzaje i łatwo przez pomyłkę sięgnąć po siarkowane. 

Czym zastąpiłam cukier w kuchni

Owoce liofilizowane

Kalina oszalała na ich punkcie. To była pierwsza truskawka, którą ze smakiem zjadła. Truskawek świeżych w sezonie nie akceptowała. Tego typu owoce sprawdzają się, gdy poza domem chcesz podać dziecku kaszkę lub jogurt naturalny, a nie ma dostępu do świeżych owoców. Dodatkowo można stosować je jako posypkę do ciasta. Ja czasami mieszam je z ziarnami ekspandowanymi, np. jagłami i daję Kalinie do chrupania. Córa siedzi tak kilka, a nawet kilkanaście minut i wybiera truskawki. Ja natomiast ma wówczas chwilę spokoju dla siebie. 

owoce liofilizowane

Orzechy i spółka 

Nerkowca, włoskie, laskowe, migdały (w płatkach) i pistacje to nasze ulubione przekąski. Kalinka aż trzęsie się na ich widok. Pozwalam córce na zjedzenie 3-5 orzechów dziennie. Orzechy jeść warto, ponieważ zawierają zdrowe tłuszcze nienasycone oraz cenne składniki mineralne, m.in. wapń i żelazo. Wybierając orzechy sięgaj po te bez dodatku soli. 

Orzechy najczęściej podaje się po roku. U nas nerkowce w niewielkich ilościach pojawiły się ok 11 miesiąca – Kalinka zwędziła tacie z talerza, a o zwrocie orzecha nie było już mowy. 

Wafle nieryżowe 

Długo szukałam dobrych wafli. Nie chciałam podawać dziecku powszechnie dostępnych wafli ryżowych czy kukurydzianych, a przynajmniej nie w nadmiarze. Ku mojemu zaskoczeniu oferta zdrowszych wafli jest coraz większa. Znalazłam wafle z mąki orkiszowej i gryczanej oraz wafle z kaszą jaglaną i komosą ryżową. 

EuroWafle prawie w całości składają się z mąki i tylko kilka procent stanowi tłuszcz, który tę mąkę wiąże. Kalince szczególnie smakują orkiszowe, na gryczane od czasu do czasu też się skusi. 

Oferta Sanko zaskoczyła mnie ogromnie. Ich wafle z serii superfoods zawierają kaszę jaglaną i komosę ryżową. Fakt, w składzie jest też mąka żytnia i orkiszowa, niemniej i tak warto je wybierać. Jest to miła odmiana dla nadmuchanych wafli ryżowych czy kukurydzianych. 

Zboża ekspandowane 

Jagły, gryka, orkisz, amarantus to najczęściej stosowane przez nas preparowane zboża. Kupując ziarna ekspandowane zwróć uwagę, aby nie zawierały zbędnych dodatków typu miód czy suszone owoce. Pod tymi dodatkami zwykle kryją się tanie zapychacze. Oto przykładowy skład jednego z produktów: pszenica durum w polewie z miodem 98% (pszenica durum 63%, cukier, syrop glukozowy, oligofruktoza, miód 2,8%, olej roślinny rzepakowy), liofilizowana truskawka 2%. No palce lizać!

Amarantus dosypuję do domowych musów owocowych w tubkach – świetnie zagęszcza mus i sprawia, że jest gęstszy. Do samodzielnego jedzenia najlepiej wybrać orkisz, ponieważ jest stosunkowo duży. Wraz z rodzynkami wypełnia nasz kubek niewysypek, który zawsze mam w wózku na sytuację awaryjną poza domem. Nie szukam wówczas na gwałt jakiegoś sklepu tylko sięgam po zdrowe i sprawdzone smakołyki. 

Zboża ekspandowane mogą stanowić też urozmaicenie czasu dziecka podczas jazdy autobusem, czekania w kolejce na poczcie czy długiego spaceru. Podaję wówczas Kalinie dwie miseczki (u nas kubek niewysypek i nakrętka od bidonu), a młoda przekłada ziarna z jednego pojemnika do drugiego. Gwarantuję Ci kwadrans spokoju!

Ciasteczka Ani 

Te ciasteczka to moje odkrycie roku. Najlepsze są te Babci Ani, które w składzie nie zawierają mleka w proszku – niestety znalazłam je w niewielu sklepach. W związku z tym, że nie jemy ich aż tyle to robię wyjątek i kupuję ciasteczka owsiane z dodatkiem czarnuszki, rozmarynu czy migdałów. 

Sięgając po produkty Ani warto przeczytać skład. Na pozór wydają się zdrową alternatywą dla pełnych cukru batoników. Niestety w wielu rodzajach ciasteczek znajduj się sporo zamienników białego cukru, np. 30 g syropu ryżowego w 100 g ciastek. To aż 6 łyżeczek! Sporadycznie jedno takie ciasteczko nikomu krzywy nie zrobi. Sama czasami je kupuję, niemniej wprowadzone do codziennej diety już takie zdrowe nie są. 

Musy owocowe w tubkach 

Nie raz uratowały mi skórę podczas długiego pobytu poza domem, gdy zabrane jedzonko dawno się skończyło. Niestety tubkowa oferta na tyle się rozrosła, że wśród owoców i warzyw znajdują się też słodkie serki czy czekoladowe deserki. Nawet firma Hipp wprowadziła musy, w których wśród owoców jest sok owocowy wyprodukowany z soku zagęszczonego. Należy mieć świadomość, że pod słowem „zagęszczony” ukrywa się cukier. Tubki odpowiednie dla dzieci to tylko te, które na liście składników mają owoce, warzywa, zboża i ewentualnie jogurt naturalny. 

Zdrowe batoniki

To chyba największa ściema zdrowych przekąsek. Sklepowe półki aż uginają się od mnogości smacznych  batoników, które pod określeniem fit, bio i eko ukrywają morze cukru, mąki pszennej i mleka w proszku. Nie wspominając o spulchniaczach i konserwantach. Kupując batoniki należy zachować czujność i z uwagą czytać etykiety. Co więcej trzeba mieć świadomość, że syrop klonowy, ryżowy czy daktylowy to też cukier. Nie jest to co prawda biały rafinowany cukier, ale nadal cukier. Oczywiście sporadycznie można pozwolić sobie na taką słodką przekąskę, a nawet poczęstować nią dziecko. Ja polecam Wam batoniki Dobra Kaloria i Enjoy Pure. 

zdrowe batoniki

A Ty jakie sklepowe przekąski lubisz?