Pierwszy tydzień rozszerzania diety. BLW Karola.

Pierwszy tydzień rozszerzania diety BLW

Dlaczego zdecydowałam się na rozszerzanie diety przed ukończonym 6 miesiącem? 

Wystartowaliśmy gdy Karol miał 5 miesięcy i 22 dni. Zrobiłam to dla własnej wygody. Wiele posiłków (głównie śniadania i kolacje) jedliśmy tak, że ja trzymałam go na swoich kolanach.  Młody wręcz rzucał się na mój talerz. Aby móc zjeść posiłek w spokoju pewnego dnia po prostu poczęstowałam go. 

Skończone 6 miesięcy nie jest jakąś magiczną granicą, której należy sztywno się trzymać. Zalecenia WHO mówią, że dietę dziecka należy zacząć rozszerzać ok 6 miesiąca. Dla mnie oznacza to tyle, że trzeba obserwować malucha i jego gotowość. Od podania pierwszego jedzonka do najedzenia się jeszcze długa droga.

Warto jednak pamiętać, że jest znacząca różnica między 4, 5 i 6 miesięcy. Kilka dni nie robi większej różnicy, ale kilka tygodni już tak. Dlatego nie należy zbyt wcześnie rozpocząć rozszerzania diety. 

Ile posiłków podać na początku rozszerzania diety?

Zalecenia WHO mówią o 2-3 posiłkach i ja się tego trzymam. Karol zjada niewiele, więc nie ma mowy o tym, że posiłki stałe zbyt szybko zastąpią mleko. Czasami nie zje prawie nic, a innym razem muszę mu dołożyć. Dziecku należy stwarzać okazję do jedzenia, a właściwie do nauki jedzenia. 

Jakie ilości zjada dziecko na początku rozszerzania diety? 

Raczej niewielkie, a wręcz śladowe. Dla mnie kluczowe jest to, że on poznaje smaki i konsystencje, uczy się gryźć, żuć, wypluwać i jeść. Ma przy tym niemało frajdy, podczas gdy reszta rodziny może zjeść w spokoju posiłek. Karol karmiony jest piersią na żądanie. 

Co podaję do picia przy rozszerzaniu diety?

Nie kupuję wody butelkowanej. Uważam, że jest ona niepotrzebna i dodatkowo generuje zanieczyszczenie środowiska. Podaję wodę z kranu filtrowaną i przegotowaną. Wodę podaję z kubeczka Doidy po posiłku. Karol ją uwielbia i chętnie nabiera wodę do buzi (sporo rozlewa się przy okazji). 

W jakiej pozycji Karol je posiłki? 

Karol jeszcze nie siedzi samodzielnie. Trzymam go na swoich kolanach z podwiniętą miednicą.

Nasze menu na pierwszy tydzień rozszerzania diety

Dzień 1

Śniadanie:

  • Banan – pierwsze dwa kęsy smakowały, ale szybko się znudził. 

Obiad:

  • Ziemniak ugotowany na parze – całkiem sporo trafiło do brzuszka. 

Kolacja 

  • Awokado pokrojone w plasterki  –  podobnie jak w przypadku Kaliny okazało się ono naszym hitem. 

Dzień 2:

Śniadanie:

  • Borówki – ważna uwaga waga: borówek w całości nie należy podawać 6 miesięcznemu maluchowi. Pomogłam Karolowi w jedzeniu przytrzymując mu borówkę przy ustach. Synek wysysał z niej miąższ i zostawił samą skórę. Zjadł 4 szt. 

Obiad:

  • Kalafior ugotowany na parze i podzielony na małe różyczki.

Kolacja:

  • Zabrakło nam czasu przed kąpielą, więc nic nie proponowałam.

Dzień 3

Śniadanie:

  • Mieliśmy poranny sprint do przedszkola, więc Karol nic nie dostał.

Obiad:

  • Marchewka gotowana w zupie(wyciągnęłam przed posoleniem) – miałam małe kawałki, więc rozgniotłam ją widelcem, nabierałam na łyżeczkę, którą podałam Karolowi. Smakowało i prawie wszystko zniknęło.

Kolacja:

  • Ogórek zielony pokrojony w słupki – Karol dostałam to co akurat miałam pod ręką, nie zjadł ani kawałeczka, ale lizał i ssał ogórka bardzo intensywnie.

Dzień 4:

Śniadanie:

  • Banan obtoczony w amarantusie ekspandowanym – banan nie smakował, ale amarantus zlizał prawie w całości.

Obiad:

  • Pieczona dynia hokkaido – Karol nie chciał brać jej do rączki, ale kiedy przystawiłam mu ją do buzi to bardzo chętnie zjadał. Nie bójmy się pomagać dzieciom przy jedzeniu, nie muszą wszystkiego umieć od razu.

Kolacja: 

  • Awokado i pieczone jabłko antonówka – jabłko upiekłam przy okazji dyni. Karol zjadł kawałek, a resztę rozrzucił po całym salonie .

Dzień 5:

Śniadanie:

  • Jeżyna – rzecz ma się podobnie jak z borówkami. To trudny owoc dla takiego malucha, dlatego ponownie pomogłam Karolowi, aby mógł wysysać sok. Trafiliśmy na bardzo słodkie jeżyny, więc smakowało jak mało co.

Obiad:

  • Ryż z czerwoną soczewicą – to fragment mojego obiadu. Jeszcze ciepły ryż wymieszałam z ugotowaną na sypko soczewicą i uformowałam wałeczki, które pasowały do małej rączki. Część Karol jadł samodzielnie, a część pomogłam mu łyżeczką. Smakowało i to bardzo.

Dzień 6

Obiad:

  • Brokuł ugotowany na parze – bardzo smakował Karolowi i chętnie wkładał go do buzi, sporo jednak wylądowało na . Gdy pierwsza różyczka została zmasakrowana podałam jeszcze jedną. Spora ilość wylądowała na podłodze, niemniej młody coś jednak zjadł. 

Kolacja:

  • Awokado obtoczone w amarantusie, czerwona papryka i kukurydza od siostry – paprykę pokroiłam w słupki i podałam ze skórką. Nie planowałam jej podawać, ale Karol bardzo zainteresował się nią na moim talerzu. Nie zjadł ani kawałeczka, ale ssał i drapał nią o dziąsła (traktował trochę jak gryzak). Na koniec Karol dostał też kolbę kukurydzy, którą Kalina wzgardziła. Nie zjadł kompletnie nic, ale miał dobrą zabawę pocierając nią o swoje dziąsła. 

Dzień 7

  • W wyniku nocnych wymiotów i biegunki zrobiliśmy dzień przerwy w rozszerzaniu diety. Obstawiam, że winowajcą mógł być brokuł, ponieważ spore jego ilości znalazłam później w pieluszce. Wrócimy do brokuła w kolejnym tygodniu. 
Pierwszy tydzień rozszerzania diety BLW
Pierwszy tydzień rozszerzania diety BLW
Pierwszy tydzień rozszerzania diety BLW