Jak zakończyłam karmienie Karola piersią?

Koniec karmienia piersią to duże wydarzenie dla dziecka i mamy. Można zrobić to na różne sposoby. Stopniowo redukować kolejne karmienia lub z dnia na dzień odciąć dziecko od mleka. Ja wybrałam tę pierwszą opcję. Uważam, że jest ona lepsza zarówno dla malucha jak i dla mamy (a zwłaszcza dla jej piersi). Udało mi się to zarówno przy starszej córce (chociaż tam było trudniej), jak i przy Karolu. 

Do odstawienia podeszłam jak do długiego procesu. Wiedziałam jaki mam cel i do niego dążyłam przez wiele miesięcy. Zakończyłam karmienie, gdy Karol miał 19,5 miesiąca. Tak wiem, że WHO rekomenduje karmienie do 2 roku życia. Jednak powinno odbywać się to za zgodą dziecka i mamy. Ja po 18 miesiącach miałam już dość. Dość wygibasów z piersią w buzi dziecka, dość ciągnięcia za włosy, drapania po twarzy czy wpychania palców do nosa, oka i ust. Miałam dość histerii pojawiających się, gdy próbowałam ograniczyć machanie mi ręką przed oczami i robienie kolejnych zadrapań na dekolcie. Miałam dość pogryzień wynikających z tych histerii. Po prostu, po ludzku byłam już tym wszystkim zmęczona. Ale do rzeczy, opowiem Ci jak krok po kroku redukowałam kolejne karmienia, aby odstawienie było stopniowe i łagodne. 

jak zakończyć karmienie piersią

Karmienie na żądanie

Karol karmiony był w sposób naturalny od urodzenia. Nasze początki do najłatwiejszych nie należały. Syn urodził się 4 tygodnie przed terminem. Pierwsze 2 doby Karol odsypiał długi poród, więc był mało zainteresowany ssaniem. Nie pomogła żółtaczka, która wymusiła naświetlanie i kolejne 2 dni ograniczonego kontaktu z dzieckiem. Finalnie przez kilka dni siedziałam z laktatorem i rozkręcałam laktację, bo dziecko nie było zainteresowane ssaniem.

Dlaczego o tym piszę w kontekście zakończenia karmienia? Dlatego, że poniekąd tak już zostało. W przeciwieństwie do siostry Karol nie był spragniony piersi. Nie wisiał godzinami, nie spał dossany do matki, a nawet nie zawsze zgłaszał się do karmienia. Nasze karmienie na żądanie często  wyglądało tak, że to ja musiałam pamiętać o posiłku i nie robić zbyt długich przerw. Nigdy nie było u nas wołania o „cycy” i ciągnięcia za bluzkę. Raczej nie było też piersi na pocieszenie. On nie wołał, a ja nie proponowałam. Wszystko to pomogło mi w łagodnym zakończeniu laktacji. 

Stały rytm dnia i rozszerzanie diety

Bardzo szybko udało nam się wypracować stały rytm dnia. Karol jako niemowlę bardzo dużo spał w dzień. Większość jego drzemek odbywała się w wózku, więc siłą rzeczy karmienie było tuż przed wyjściem z domu i po powrocie do niego. Od początku Karol potrafił zasypiać bez piersi (i smoczka) pod warunkiem, że był bujany. 

Rozszerzanie diety także pomogło w ustabilizowaniu (a później ograniczeniu) liczby karmień. Od ok 10 miesiąca zauważyłam, że Karol zjada więcej posiłków stałych i pije mniej mleka. Wtedy zdecydowałam się na karmienie piersią dopiero po posiłku stałym. W praktyce oznacza to, że głodne dziecko sadzałam najpierw nad talerzem, a dopiero po skończonym posiłku proponowałam mleko. Czasami zupełnie olewał pierś, a innym razem pił chętnie.  

Gdy Karol skończył 11 miesięcy zaczęłam karmić go tylko przed drzemkami (miał ich ich wtedy 3, więc całkiem sporo), wieczorem i w nocy. To był moment rezygnacji z karmień porannych. Najedzony mlekiem Karol nie był zainteresowany śniadaniem. A mi zależało na tym, aby syn dostawał śniadanie w tym samym czasie, co reszta domowników. Dlaczego? Bo BLW zakłada, że jemy posiłki razem. Totalnie nie było w moim interesie szykowanie osobnego śniadania dla Karola. 

Zaznaczę, że na tym etapie eliminacja karmień nocnych była totalnie poza sferą moich marzeń. Dzień to dzień, a noc rządzi się zupełnie innymi prawami. A podstawowym prawem matki jest wysypianie się. Dlatego w nocy karmiłam bez limitu byle tylko nie musieć otwierać oczu zbyt szeroko. Oczywiście wszystko do czasu.

Koniec nocnych karmień

W ciągu kilku tygodni Karol z 3 krótkich drzemek w ciągu dnia przeszedł na 1 bardzo długą. Oznaczało to, że karmiłam go raz dziennie, wieczorem i w nocy. Niestety, gdy miał 14 miesięcy zaczął przechodzić jakiś okropny skok rozwojowy. W dzień było dobrze, ale nasze noce zaczęły zamieniać się w koszmar. Pobudki nawet co 45 minut, karmienie za karmieniem. Finalnie pielucha napompowana do granic wytrzymałości (zmiana rozmiaru na większy niewiele pomogła). Próba wymiany pieluchy kończyła się totalnym wybudzeniem i długim usypianiem. Rano mokra piżama, mokra pościel, mokre wszystko. Dość! Trzeba z tym skończyć. 

Karmienie to był mój sposób na w miarę dobrze przespane noce. Pomimo licznych pobudek ja byłam całkiem wyspana, bo pierś załatwiała sprawę za mnie. Miałam jednak dość ciągłej zmiany pościeli. Postanowiłam spróbować usypiać Karola inaczej. Trochę udało się to z pomocą smoczka, bo on nie budził się z głodu. Karol mało kiedy korzystaliśmy ze smoka – czasami ratował nas w wózku na spacerze, ale tak generalnie to nie używaliśmy. Było kilka nocnych histerii, godzinnego bujania, czy pobudek o 4:30, bo rozbudzony Karol nie mógł już zasnąć. Na szczęście nie trwało to długo. Stopniowo udało mi się ograniczyć liczbę karmień do 1-2 i jakoś przetrwaliśmy ten kryzys. Zmniejszenie liczby karmień i znalezienie nowych sposobów na zaśnięcie pomogło nam też w redukcji ilości nocnych pobudek. 

Gdy Karol miał 16 miesięcy zaczęłam próbować całkowicie rezygnować z karmień nocnych. Raz było lepiej, a raz gorzej. Zwłaszcza, gdy zgubiliśmy naszego jedynego smoczka. Ostatecznie o nocnym odstawieniu mogę mówić ok 18 miesiąca. Wiele osób sugeruje podawać w nocy wodę. Sprawdziło się to w przypadku starszej córki. U Karola próby podawania wody kończyły się wybudzeniem, więc zrezygnowałam z tego. Zwłaszcza, że nasze odstawienie przebiegało jesienią, więc nie ma obaw o duże pragnienie. 

Najtrudniejsze karmienie przed spaniem

Odstawienie ostatniego dziennego karmienia to był pikuś. Udało nam się to tuż przed 19 miesiącem. Karola na drzemkę idzie po ok 6 godzinach aktywności i jest już wtedy bardzo zmęczony. Kładziemy się na łóżku, kilkanaście minut kręcenia i śpi. 

2 tygodnie później zdecydowałam się zakończyć wieczorne karmienia, które dla mnie były najtrudniejsze. Wieczorem Karol jest już mocno zmęczony, ale jednocześnie pobudzony po całym dniu atrakcji. Wraca siostra z przedszkola i tata z pracy. W domu robi się gwarno. Kolacja i kąpiel pakują w niego dodatkowe pokłady energii, więc zaczyna się skakanie z siostrą po łóżku. Karmienie pomagało w wyciszeniu i uspokojeniu. Niestety bez tego trudno jest sprawić, aby Karol zechciał spokojnie leżeć na łóżku i próbować zasnąć. Trudno mu jest skupić się na czytaniu książki, chociaż próbujemy iść w tym kierunku. 

Jak odstawiłam ostatnie wieczorne karmienie? Po prostu pewnego dnia położyliśmy się na łóżku i nie karmiłam. On nie domagał się, ja nie proponowałam. Wiem jednak, że bywa to trudne. O wiele trudniej było mi zakończyć karmienie starszej córki. Tam pomógł tata. Pomogły też rytuały w postaci czytania, kołysanki, projektora z nocnym niebem i… smoczka (tak, on bywa pomocny jeśli stosujemy go tylko do zasypania). 

Jedyny minus odstawienia jest taki, że aktualnie (20 m.ż.) Karol przechodzi regres snu. Wieczorne usypianie bywa długie i męczące, ponieważ Karol nie może wyciszyć się. Karmienie pomagało uspokoić emocje, jednak już dawno nie sprawiało, że Karol zasypiał przy piersi. 

Czego nie robiłam podczas odstawienia od piersi

  • Nie proponowałam butelki z mlekiem modyfikowanym lub krowim tuż przed spaniem. Pamiętaj, że po wypiciu mleka z butelki dziecko MUSI umyć zęby. O ile u niemowlaka można to pominąć o tyle przy starszym dziecku, które ma komplet (lub prawie) zębów jest to duże zaniedbanie. 
  • Nie podawałam dodatkowej porcji mleka krowiego lub mm do picia w ciągu dnia. Na tym etapie wystarczy dobrze zbilansowana dieta bogata z produkty o dużej zawartości wapnia, a to nie tylko mleko krowie. Oczywiście moje dzieci dostają nabiał jako element diety, np. owsianka z jogurtem, kluski z twarogiem, deser chia na kefirze.
  • Nie smarowałam piersi musztardą, nie zaklejałam ich plastrami, nie mówiłam, że są chore. 
  • Jeśli nie czułam, że dany dzień lub noc to dobry moment na odstawienie to po prostu odpuszczałam. Odstawienie było u mnie procesem. Jednak na sam koniec, gdy zostało ostatnie karmienie postawiłam grubą kreskę. Nie proponowałam piersi po 5 dniach przerwy tylko dlatego, że było trudno. Szukałam innych metod na wyciszenie.

O co warto zadbać przy odstawieniu

  • Ważnym elementem odstawienia wieczornego i nocnego karmienia jest zapewnienie dziecku sycącej kolacji. Głodne dziecko na pewno nie zrezygnuje z mleka przed snem. A nawet ja uda Ci się uśpić malucha to i tak obudzi się w nocy i będzie domagać jedzenia. Nie ma nic gorszego niż maluch, który o 4:30 domaga się śniadania. To ja już wolę dalej karmić. 
  • Zastanów się w jaki sposób możesz wysyłać dziecku sygnał, że to już czas na spanie. U nas samo położenie się na łóżku niewiele daje, bo Karol od razu zaczyna się turlać. Sygnałem „czas spać” jest delikatne i rytmiczne poklepywanie po pupie. Zaczęłam stosować to jeszcze w okresie niemowlęcym. Głaskanie po głowie czy drapanie po pleckach drażniło Karola. Natomiast wystukiwanie rytmu chyba w jakimś stopniu przypomina jazdę wózkiem po kostce brukowej (tak przynajmniej mi się wydaje). Od niedawna działa też drapanie ucha.